03.04.2015

Inspiracje marca 2015


Oto pierwszy wpis na nowej platformie oraz pierwszy na asiek.com - dostępna publicznie już wkrótce.
Jestem bardzo podekscytowana zrealizowaniem mojej wizji oraz odświeżeniem designu strony.
This is the first post on my new platform and the first one at asiek.com - will be available soon.
I’m very excited about fulfiled my vision and refresh the design of page.
Inspiracje to moje ulubione wydarzenia, filmy, książki, magazyny, cytaty, osoby, seriale, blogi… w danym miesiącu, które mnie zainspirowały i wniosły coś do mojego życia.
My inspirations are my favorite events, films, books, magazines, quotes, people, series, blogs … in a given month, which inspired me and brought something to my life.
Marzec oznacza dla mnie wiosnę, a wiosna powiew świeżości. Zmianę garderoby, wystroju sypialni, podejścia do codzienności (w końcu budzę się i na zewnątrz świeci słońce – przeważnie). Marzec to miesiąc pełen energii, nowych postanowień i doświadczeń.
March means for me the spring, and the spring breeze of freshness. Change of wardrobe, bedroom decor, approach to everyday life. I love waking up when the sun is shining outside.  March is a month full of energy, new resolves and experiences.
FILMY I SERIALE:
Sędzia – The Jude (2014). Robert Downey Jr. jako adwokat Hank Palmer reprezentujący swojego ojca oskarżonego o morderstwo. Melodramat, który ogląda się z dużym skupieniem. Stary, szanowany sędzia staje przed wymiarem sprawiedliwości.
MOVIES AND SERIES:
The Jude (2014). Robert Downey Jr. Hank Palmer as an attorney representing his father accused of murder. Melodrama, which is watching with a big concentration. Old, and respected judge stands in front of justice.

ARTYKUŁ:
Każdy w obecnych czasach chce zostać blogerem i zarabiać kokosy. Większość autorów z góry zakłada sobie plan jak najszybciej dorobienia się fortuny. Parcie na szkło jest niewyobrażalnie wielkie. Szczerze osobiście nie rozumiem takiego podejścia. Dla mnie blogowanie to poważna sprawa, w którą wkładam dużo serca i oczywiście czasu. Kocham to dla tego, że sprawia mi to przyjemność i cieszy mnie, jeśli mogę podzielić się z Wami moimi przemyśleniami, moimi ulubionymi rzeczami, przeżyciami, podróżami…
Artykuł Kominka świetnie przedstawia stanowisko blogera w dość cięty sposób, ale konkretny. Pieniądze są ważnym aspektem, ale nie najważniejszym! Prawdziwy bloger godny poszanowania robi to z serca, a nie dla bogactwa i profitów.
ARTICLE:
Everyone nowadays wants to be a blogger and earn coconuts. Most authors presuppos a plan to as soon as possible to earn a lot of money. Pressure at glass is unimaginably huge. I honestly don’t understand this approach. For me blogging is a serious matter. I put a lot of heart and of course time in that. I love it for the fact that I’m enjoying it and I’m happy if I can share with you my thoughts, favorite things, experiences, traveling …
Kominek’s article in a great way presents the position of a contemporary blogger in a cut way but concrete. Money is an important aspect, but not the most important! A real blogger  is worthy of respect and does it from the heart not for the wealth and profits.
CYTAT:
Nic dodać nic ująć – sama prawda.
QUOTE:
Nothing to add and nothing to remove – the truth itself.

15.03.2015

Fourth birthday of my blog

Jesteście w stanie uwierzyć, że minęło już 1461 dni od czasu kiedy założyłam bloga ! 
Jestem w ogromnym szoku, że przez cały ten czas jesteście ze mną. 
Blog jest dla mnie szczególny i pewnie większość z Was to wie.
Chciałbym podsumować wszystkie najważniejsze momenty i wspomnienia z ostatnich 4 lat.
BLOGA założyłam 15 marca 2011 r. nie zdając sobie w ogóle sprawy na czym to polega. Świat blogosfery dopiero co się rozwijał w Polsce. Było niewiele stron, które były znane. Blogi, które uważane są za najpopularniejsze teraz dopiero co raczkowały.
Nieświadoma zupełnie zalet i wad blogowania zaczęłam swoją przygodę.


Z początku pisałam o tym co przyszło mi w danym momencie do głowy. Publikowałam zdjęcia pobrane z Internetu, ponieważ nie posiadałam nawet własnego aparatu. Stary laptop i mnóstwo pomysłów to była moja tajna broń.
Przez pierwszy rok pisania bloga nie mówiłam nikomu, że go prowadzę. Chciałam, żeby to była moja słodka tajemnica, do której nikt bliski mi się nie wpieprzy. Po części mi się to udało, ale i tak po kilu miesiącach inni się dowiedzieli. Znajomi przyjęli to na luzie, jednak rodzina miała co do tego zastrzeżenia. Po części to rozumie, bo jakiekolwiek posiadanie konta w mediach społecznościowych wiąże się dzieleniem swojej prywatności. Kiedy zakładałam bloga nie miałam o tym pojęcia, szczerze nie miałam pojęcia na temat wielu rzeczy.
Pierwsze miesiące i zero odzewu czytelników, ale uzbrojona w cierpliwość czekałam i się odczekałam. Osobiście uważam, że liczba wyświetleń, czy czytelników nie odzwierciedla w rzeczywistości Waszego zaangażowania. Nie ilość tylko jakość. Oczywiście na blog może wejść codziennie 300 osób, ale tylko 20 przeczyta post.
Pod koniec 2014 roku. wybrałam się na pierwszy MeetUp. Dzięki temu wydarzeniu po raz pierwszy poznałam dziewczyny, które zajmują się blogowaniem i vlogowaniem. Zawarłam mnóstwo znajomości z czytelnikami, czyli Wami oraz innymi blogerami, od których bardzo dużo się nauczyłam. 
Przeczytałam każdą wiadomość jaką mi wysłaliście. Czasami kiedy je czytam to płaczę ze szczęścia za to jak bardzo mnie wspieracie. Bywa też tak, że natykam się na hejty. Lubię krytykę, bo pozwala mi ona stawać się coraz lepszą blogerką i ogólnie człowiekiem, ale pod warunkiem, że jest konstruktywna.

Bloga uzupełniam filmikami na YouTube, ponieważ wiem, że forma w przekazu w wersji filmiku jest ciekawsza niż czytanie bardzo długiego posta. Lubie zarówno pisanie jak i nagrywanie, ale przyznam, że jest to pracochłonne. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. 

Cały proces pisania trwa ok. 2-4 godziny. To zależy też od kategorii posta. Najszybciej pisze się Update'y, a najdłużej filmy z poradami lub FoodBook'i.
Trzeba mieć pomysł, który jest najważniejszy, aparat, światło i scenerie. 

Uwielbiam publikować zdjęcia z podróży. A jeszcze bardziej wracać do postów z przed dwóch lat i powracać wspomnieniami do tamtych chwil.  Blog to odpowiednik wirtualnego pamiętnika, którym dzielimy się z innymi. Fajnie jest przeczytać moje początkowe wpisy i zobaczyć co chodziło mi wtedy po głowie. Czasami śmieje się, bo zdaje sobie sprawę jakim łosiem byłam w pewnych kwestiach - pocieszam się tym, ze człowiek uczy się całe życie. 

 


Najbardziej lubię w kawiarniach. Mając w pobliżu duży kubek kawy i notatnik. Lubie klimat Charlotte za harmider, który tam panuje (szczególnie w weekendy), możliwość zobaczenia jak piecze się chleb i oczywiście za pyszne śniadanie i wyśmienitą latte.


BARDZO WAM DZIĘKUJĘ 




11.03.2015

Winter Break in Vienna I


Nie ma nic lepszego jak odkrywanie nowych miejsc, zwiedzanie pięknych dzielnic i spędzanie czasu w najlepszym towarzystwie siostry bliźniczki starszej tylko o niespełna 16 miesięcy.
Moje ferie we Wiedniu były cudowne. Odpoczęłam, a na tym mi głównie zależało. Nie obyło się bez zwariowanych  przygód i mnóstwa śmiesznych sytuacji. Dzięki temu wyjazdowi mam mnóstwo wspomnień do których powracam każdego dnia, bo tęsknie za Asią, jej rodzinką, za Wiedniem, za wszystkim.
Ferie rozpoczęłam 14 lutego w walentynki - jak romantycznie, jednak przez cały weekend przygotowywałam się do wyjazdu: pakując się (brawa dla mnie niczego nie zapomniałam), robiąc zadania, żeby mieć je z głowy (też Wam tyle pozadawali usprawiedliwiając się, że będziemy mieć tyle wolnego czasu to jeden dzień nas nie zbawi, żeby poświecić go na np. polski). Niedziela oznaczała wyjazd, który był z resztą przez mnie wyczekiwany, planowałam go od miesięcy. Razem z Asią, która specjalnie przyjechała we czwartek, aby wybrać się razem ze mną na polską premierę 13 lutego 50 twarzy Grey'a wyruszyłyśmy w niespełna pięciogodzinną podróż do Austrii. Droga minęła nam bardzo, bardzo szybko - głównie przez to, że Asia spała, a ja czytałam Gwiazd naszych wina. Dojechałyśmy całe i zdrowe, ale głodne - sałata z tuńczykiem była pyszna, brakuje mi jej - i jak się przekonacie jeszcze mnóstwa innych rzeczy.
Poniedziałek - i nasz główny cel, czyli ponownie 50 twarzy Grey'a po niemiecku. Wyobrażacie sobie moją minę niczym skwaszony uśmiech Jasia Fasoli. Przyznam, że w głębi serca wierzyłam, że będą napisy, no ale się przeliczyłam i był dubbing. Jeszcze większym szokiem niż fakt, że Austriacy mają nawet zdubbingowane reklamy było dla mnie to, że mi się podobało - mój pierwszy film po niemiecku. Jak dobrze, że widziałam wcześniej polską wersję, bo inaczej nic bym nie zrozumiała, no może po za oh mein Gott.
Kino mieściło się w Donau Zentrum (Kagran 21 bezirk), a to oznaczało kaufen, kaufen i te sprawy.
Wtorek - spędzony ponownie w Donau Znetrum.
Środa - pół dnia spędzonego w G3, czyli w potężnym centrum handlowym po za Wiedniem ok. 30 min jazdy z Floridsdorf'u. Znajduje się tam jedyny Primark w okolicy Wiednia. Jak dla mnie nic specjalnego. Mam wrażenie, że większość rzeczy już gdzieś widziałam.
Czwartek - nasz pierwsza wyprawa na Maryśkę (Mariahilferstrasse 6 bezirk). Jest to najdłuższa ulica wzdłuż, której ciągną się takie sklepy jak: H&M, Zara, Forever 21, Lush, Douglas, Peek&Cloppenburg... Jeśli chcecie się na nią wybrać to radzę poświęcić na to cały dzień i najlepiej od poniedziałku do czwartku, gdyż w weekend są tam tłumy. Sklepy otwierane są ok. godziny 10 i zamykane ok. 19.
Ponieważ już od ponad roku remontują tam chodniki, drogi panował straszny harmider i momentalnie razem z Asią rozbolały nas głowy i zdecydowałyśmy się pojechać metrem na Stephansplatz, z którego przeszłyśmy na Karlsplatz w poszukiwaniu Polskiej Ambasady, która jak się okazało ulokowana jest w 13 bezirku. Pogoda nam dopisywała, a więc spacer był bardzo przyjemny.




Piątek - drugie podejście do Mariahilferstrasse. Wieczór spędzony na siłowni pracując nad sylwetką na lato. Bardzo ambitny trening, ale i tak nic nie pobije "nóg Miley Cyrus".
Sobota - spędzona najbardziej produktywnie, czyli na zwiedzaniu. Wybrałyśmy się wspólnie z Asią na Schweden Platz w poszukiwaniu Ruprecht kirche (kościół widoczny na drugim zdjęciu na dole). Poraz pierwszy zobaczyła Austriacki Parlament oraz ratusz. Przed ratuszem czyli na Rathaus można było pojeździć na łyżwach miedzy alejkami. Super sprawa.





Niedziela - cały dzień w domu. Odpoczynek po całym tygodniu zwiedzania Wiednia. 
Turbo w wykonaniu Asi było mega - zupa marchewkow-cebulowa dająca kopa. 
Śniadanie najważniejszy posiłek dnia, a do tego pamelo i herbata (tak nie piłam aż tak dużo KAWY).
Jacek umyj seeee lolka hit muzyczny.
Każdy koniec ma dwa koje - moje niezwykle inteligentne stwierdzenie, kiedy chciałam zabłysnąć znajomością związków frazeologicznych. 
Jestem w trakcie obrabiania vlogów, a więc wyczekujcie już niedługo filmików na YouTube. 


Jestem ciekawa jak spędziliście Wasze ferie, a więc dajcie mi znać w komentarzach. 
W kolejnym poście część 2 postu o moim pobycie w Austrii.
Trzymajcie się ciepło.

01.03.2015

Inspiracje lutego 2015

Inspiracje to już rutyna na początku każdego początku miesiąca, a w związku z dużą ilością czas podczas ferii zimowych uzbierało się tego dość sporo, a więc nie przeciągając i nie zanudzając Was już zbytnio zapraszam na Inspiracje lutego 2015. 

FILMY I SERIALE: 

Pięćdziesiąt Twarzy Grey'a musi być koniecznym faworytem filmowym w tym miesiącu. Co zabawne film z polskimi napisami bardzo mi się podobał (o czym możecie przeczytać tutaj), ale niemiecki dubbing okazał się fajniejszy, nie mam pojęcia dlaczego - wiem dziwna jestem.

MUZYKA:






WYDARZENIA:

Ferie zimowe spędzone z moją siostrą bliźniaczką Joasią we Wiedniu. Więcej na ten temat w najbliższych postach i Vlogach.





OSOBOWOŚCI MEDII SPOŁECZNOŚCIOWYCH: 
 Amber Fillerup Clark prowadzi bloga o nazwie Barefoot Blonde. Znakiem rozpoznawczym Amber są niepowtarzalne fryzury: warkocze, francuzy, koki... I jej uroczy synek.




SUKCESY: 
Wyjazd za granice i odpoczynek. Proste, ale bezcenne.

PORAŻKI:
Z kawą różnie bywało. Raz nie piłam cały dzień, a niekiedy były dwie, ale nie przekroczyłam trzech. Nie będę Wam zamydlać oczu wiem, że mówiłam, że ograniczę się do jednej dziennie, no cóż muszę nad tym popracować. 

19.02.2015

Filmy na ferie

Jeśli nie wiecie co robić wieczorami i zwijacie się na łóżku z nudów to polecam wykorzystać ferie na spędzaniu czasu organizując seanse filmowe.
Sama jestem wielką zwolenniczką oglądania zamiast spania, choć przeważnie bywa tak, że zasypiam w trakcie.